Trzeba stanąć pod Krzyżem by rozpoznać i zrozumieć MIŁOŚĆ…

Modlitwa do Matki Boskiej Bolesnej

O słodka Panno Maryjo przez miecz boleści, który przeszył Twą duszę, gdyś widziała Syna Twego najdroższego na krzyżu wzniesionego, obnażonego, przybitego do pręgierza hańby, pokrytego ranami i bliznami, uproś nam tę łaskę, aby serce nasze również było mieczem żalu za grzechy przeszyte, i grotem miłości Bożej zranione. O Panno święta! przez te niewypowiedziane cierpienia, któreś bez skargi przeniosła, gdy stojąc pod krzyżem, słyszałaś Syna Twego polecającego Cię Janowi świętemu, wydającego głos wielki i oddającego ducha Swego w ręce Boga Ojca, wspomóż nas przy końcu życia naszego.

Gdy język nasz nie będzie już mógł Cię wzywać, gdy oczy nasze zamkną się na światło, a uszy nasze na wszystkie świata odgłosy, kiedy nas wszystkie siły opuszczą, wspomnij wtedy, o Matko najmiłosierniejsza, o tych modłach, jakie do Boga w Twej obecności wznosimy, Twojej je polecając dobroci! Wspomóż nas w godzinę niebezpieczeństwa strasznego i racz dusze nasze przedstawić Synowi Twemu Boskiemu, aby za przyczyną Twoją ocalił je od wszelkiego cierpienia i wprowadził do wiekuistego w niebieskiej ojczyźnie spoczynku.

O Panno najczystsza! przez te ciężkie westchnienia, które się wyrywały z Twej piersi wezbranej boleścią, gdy przyjmując w Swe ręce Syna ukochanego zdjętego z krzyża, wpatrywałaś się w ciało Jego uwielbione, pokryte ranami i w Oblicze Jego tak przecudnie piękne, a śmiercią tak zeszpecone, spraw, błagamy Cię! abyśmy opłakiwali nasze grzechy, i aby pokuta uleczyła rany tych grzeszników; żeby w chwili, gdy śmierć, ciało nasze przedmiotem wstrętu uczyni dla wszystkich, dusza nasza jaśniejąca pięknością, zasłużyła na przyjęcie jej w objęcia najsłodszego Jezusa Syna Twojego, a Pana naszego. Amen.

św. Bonawentura

On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Mk 8, 29

Człowiek jest powołany do odnoszenia zwycięstwa w Jezusie Chrystusie św. Jan Paweł II

Kim jest dla mnie Pan Jezus?

Jakaż prosta odpowiedź w moim sercu na to pytanie 😊 – Pan Jezus jest dla mnie WSZYSTKIM 💖

Niestety nie zawsze tak było… Kiedyś liczyłam tylko na “własne” siły, zdolności, umiejętności, zapominając, a raczej nie zdając sobie sprawy, że sama z siebie nic nie potrafię, nic nie umiem, nic nie mogę…

Pan Jezus uwolnił mnie od tej samowystarczalności i dał mi odczuć, że żyjąc z Nim w prawdziwej relacji, naprawdę mogę WSZYSTKO, bo Jego wszechmoc jest niczym nieograniczona i nieskończona, a łaska jaką darzy tych, co Jemu ufają, nigdy się nie wyczerpie.

Muszę dopowiedzieć, że to WSZYSTKO zawdzięczam Mamie Pana Jezusa, Pokornej Służebnicy, Matce Bolesnej, w której oblicze wpatrywałam się od maleńkości w limanowskim sanktuarium.

Dziękuję Maryjo, że zechciałaś zostać Mamą Pana Jezusa. Dziękuję, że zechciałaś zostać moją Mamą 💖

Dzisiaj szczególnie przytulam się do Ciebie i przynoszę tych, co płaczą z różnych powodów… Jakże ich wielu Maryjo…

Matko Bolesna pomóż nam i wszystkim ludziom udręczonym odkrywać w cierpieniu głęboki sens. Spraw, aby wielkie nasze cierpienia zalewające świat, nie zostały zaprzepaszczone w buncie i rozpaczy, lecz były uświęcone i ofiarowane Ojcu w zjednoczeniu z Chrystusem. Uproś, aby cierpienia chrześcijan stały się wynagrodzeniem Bogu za grzechy świata i przyczyniały się do jego zbawienia. Królowo Męczenników, wybłagaj nam moc i odwagę, abyśmy zawsze umieli powtarzać za Jezusem “Ojcze mój, jeżeli nie może ominąć Mnie ten kielich, niech się stanie wola Twoja”. Amen.

Błogosławionej niedzieli ❤️+

Autor: Św. Teresa Benedykta od Krzyża (Edyta Stein) (1891 – 1942), karmelitanka bosa, męczennica, współpatronka Europy

Łączność z Chrystusem jest naszym błogosławieństwem, a pogłębianie tej łączności daje nam tu na ziemi szczęście. Umiłowanie krzyża nie stoi w sprzeczności z radością bycia dzieckiem Bożym. Pomoc w niesieniu krzyża Chrystusowego daje wielką i czystą radość tym, którzy zostali powołani i są zdolni go nieść. Ci, którzy uczestniczą w budowaniu Królestwa Bożego, są prawdziwie dziećmi Bożymi. Umiłowanie drogi krzyżowej nie oznacza sprzeciwu wobec przemijającego Wielkiego Piątku i ukończenia dzieła Zbawienia. Tylko ci odkupieni, dzieci łaski, mogą naprawdę nieść krzyż Chrystusowy. Tylko poprzez łączność z Bogiem cierpienie ludzkie otrzymuje moc odkupienia.

Cierpieć i być szczęśliwym w cierpieniu, stać na ziemi, iść kamienistą i zakurzoną drogą, a jednocześnie zasiadać z Chrystusem po prawej stronie Ojca (por. Kol 3,1), śmiać się i płakać z dziećmi tego świata i nieustannie śpiewać z chórami niebieskimi chwałę Bogu – oto droga chrześcijanina, aż do po dni ostateczne.

Źródło: Mistyczna ekspiacja/ Wiedza Krzyża, 24.11.1934 (©

O co proszę? O dogłębne doświadczenie prawdy, że Jezus jest moim jedynym Zbawicielem.

Zobaczę uczniów w drodze z Jezusem. Idą za Nim tam, gdzie pragnie nauczać (w. 27). Przyłączę się do nich, aby przysłuchać się ich rozmowie.

Wiele razy widzieli, jak Jezus spotykał się z tłumami. Obserwowali reakcje ludzi. Słuchali, co mówią o Mistrzu. Jezus pyta o ich obserwacje: „Za kogo uważają Mnie ludzie?”. Zwrócę uwagę, jak bardzo zróżnicowane są ludzkie opinie (ww. 27-28).

Jezus patrzy na moją rodzinę, wspólnotę, miejsce pracy. Pyta mnie o ludzi, z którymi przebywam na co dzień. Za kogo uważają Jezusa? Czy się nad tym zastanawiam? Czy nie jest to dla mnie obojętne? Czy potrafię rozmawiać z innymi o Jezusie?

Drugie pytanie jest o wiele trudniejsze (w. 29). Chce, aby zwierzyli się ze swojego osobistego stosunku do Niego. Wyobrażę sobie Jezusa, który zbliża się do mnie, patrzy na mnie i zadaje mi pytanie: Kim jestem dla Ciebie?

Jaka więź dzisiaj łączy mnie z Jezusem: bliska czy daleka, powierzchowna czy głęboka? Kiedy mówię „Jezus” – jaki obraz staje mi najczęściej przed oczyma?

Trwając w serdecznej rozmowie z Jezusem, będę słuchał, jak mówi do mnie o cierpieniu, męce i krzyżu (w. 31-33). Jakie przeżycia budzą się we mnie? Czy nie ma we mnie lęku i buntu, jak u Piotra? Powiem Jezusowi o moich odczuciach.

Zwrócę uwagę na stanowczość, z jaką Jezus mówi do mnie o krzyżu. Jeśli chcę należeć do Niego, muszę wziąć na swoje barki Jego krzyż. Zachowam życie tylko wtedy, gdy odważę się je tracić dla Niego (ww. 33-35).

W żarliwej modlitwie zawierzę Jezusowi całe moje życie, zwłaszcza te momenty, w których najbardziej doświadczę krzyża. Będę powtarzał: „Wierzę, że moje zbawienie jest w Twoich rękach”.

ks. Krzysztof Wons SDS/Salwator (niezbędnik katolika)